Korona Gór Polski to 28 szczytów – najwyższych wierzchołków poszczególnych pasm. To projekt na kilka sezonów, który świetnie porządkuje górskie plany: zamiast chodzić chaotycznie, masz konkretną listę i realny cel. Sama jestem w trakcie i uwielbiam to odhaczanie.
Jak zacząć – szczyty na rozgrzewkę
Na początek wybierz szczyty łatwe logistycznie i technicznie – dają szybkie poczucie sukcesu i motywują do kolejnych.
- Skrzyczne (Beskid Śląski) – z wyciągiem w odwodzie.
- Lubomir (Beskid Makowski) i Mogielica (Beskid Wyspowy) – spokojne, leśne.
- Ślęża (Masyw Ślęży) – idealna na krótki dzień, świetna dla osób z Dolnego Śląska.
- Śnieżnik (Masyw Śnieżnika) – dłuższa, ale bardzo widokowa.
Szczyty, które wymagają przygotowania
- Rysy (Tatry) – najwyższy i najtrudniejszy, łańcuchy, cały dzień.
- Babia Góra (Beskid Żywiecki) – kapryśna pogoda, wysokogórski charakter.
- Śnieżka (Karkonosze) – niepozorna, ale grań potrafi zaskoczyć wiatrem i mgłą.
- Tarnica (Bieszczady) – najdalej położona, warto połączyć z dłuższym wyjazdem.
Moja rada
Nie ścigaj się z listą. Rób szczyty przy dobrej pogodzie, notuj daty i zdjęcia, a przy trudniejszych (Rysy, Babia) daj sobie zapas czasu i plan awaryjny. Korona to maraton, nie sprint.
Najlepsze w Koronie jest to, że zabiera Cię w miejsca Polski, do których inaczej nigdy byś nie dojechał.